wtorek, 4 listopada 2014

Jesienny salon

Witam wszystkich bardzo serdecznie! Listopadowe wieczory niestety nie pozwalają na zrobienie ładnych zdjęć, a może to brak umiejętności:) W każdym razie w weekend udało mi się zrobić kilka zdjęć. Oswajam powoli jesień i chłodne, długie wieczory. Moje must have to pled z Biedronki i poduszka z Pepco:) A małe dynie cieszą moje oczy...






W salonie pojawiają się szarości i coraz więcej bieli, dlatego postanowiłam zmienić abażur starej lampy. Wyhaftowałam literkę "A" i naszyłam na nowy szary materiał. Abażur nie jest skończony, ponieważ zastanawiam się jak go wykończyć na obrzeżach, czy koronką czy tym samym materiałem? Jakieś podpowiedzi?



Witrynka pomieściła obrusy, których ostatnio przybyło. A uwierzcie mi, że kupienie obrusu na okrągły stół nie jest takie proste. Trafiłam na kilka w bardzo przystępnych cenach:)




Szczęście dopisało mi też w TKmaxie, upolowałam książkę Rachel Ashwell w świetnej cenie! Jestem cały czas pod wrażeniem na jakie cudeńka można tam trafić. Taca w kształcie serduszka, kinkiet i serwetki Riviera Maison to zdobycze z pchlego targu:)




Na koniec trochę prywaty:) W październiku mieliśmy pierwszą rocznicę ślubu i dostaliśmy piękną pamiątkę:) Nawet nie wiem, kiedy ten rok zleciał:) Pozdrawiam Was bardzo gorąco! Życzę udanego tygodnia! Ala

wtorek, 30 września 2014

Nowe ludwiki

Witam wszystkich!!! Czy ktoś jeszcze o mnie pamięta i zagląda tutaj? Od razu zabieram się za tłumaczenie:) Można powiedzieć, że gorący okres za mną, dlatego tak mało mnie na blogu. Zostałam ciocią i każdą wolną chwilkę spędzam z moją ukochaną siostrzenicą:) Pomagam siostrze w tych trudnych pierwszych tygodniach na tyle ile potrafię i mogę. Oczywiście przy wyposażeniu pokoju też miałam swój udział i wszystkie szyciowe projekty związane są właśnie z tym. Wkrótce pokaże efekty naszej pracy.Nie próżnowałam w tym czasie, oj nie. Udało mi się przeprowadzić metamorfozę małych mebelków. Pierwszy z nich to: stoliczek-kwietniczek ludwikowski. Kupiłam w kolorze teak i od razu wiedziałam, że pomaluję go na biało. Blat pomalowałam na szary i pobieliłam woskiem. Oczywiście nie zdążyłam zrobić zdjęcia mebelka sprzed metamorfozy.



A drugą nowością w pokoju jest podnóżek ludwikowski. W sieci jest wiele dostępnych podnóżków tego typu a ich ceny są powalające na kolana. Za mały taborecik więcej pieniążków niż za krzesło. Na szczęście ja swój upolowałam za w miarę rozsądną cenę:) Na pewno pamiętacie, że posiadam już podobny podnóżek amarantowy z nogami w kolorze teak. Niestety nie pasuje on do wystroju i zamiast go przerabiać postanowiłam zrobić drugi. Tym razem tkanina jest ciemnoszara a drewno zostało jedynie pobielone woskiem. Tkanina nie jest idealnie naciągnięta i widać mankamenty, ale ważne że samoróbka:)


 Przy okazji więcej migawek witryny i jej zawartości. Wianek jest własnej roboty, nowy imbryczek z piękną różyczką i szkatułki. Doczekałam się też wiklinowego kosza, w którym przechowuję pledy i serduszka.







Co sądzicie o zmianach? Opłacało się szlifować, malować, woskować? Będę wdzięczna za każde miłe słowo a także uwagi! Mam nadzieję, że wybaczycie mi moją nieobecność i będziecie nadal do mnie zaglądać:) Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia - Ala

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka