Witam wszystkich! Co u Was słychać? Stęskniłam się za Waszymi blogami i wizytami u Was, muszę wszystko nadrobić w weekend. U mnie same zmiany:) Od dwóch tygodni jestem szczęśliwą mężatką a w poniedziałek wróciłam ze wspaniałej podróży poślubnej. Ciężko jest wrócić do pracy po urlopie, ale na szczęście już weekend i kolejny czas na odpoczynek. Macie jakieś plany?
Tymczasem pokażę Wam dzieło mojego Taty. Fotel jest pomalowany na biało, bez przecierki. Uważam, że jest idealny:) Niestety nasze fotele, które Wam kiedyś pokazywałam nadal czekają na swoje pięć minut.
Tato włożyć mnóstwo pracy w odświeżenie fotela. Czyszczenie, malowanie, tapicerowanie i przybijanie ozdobnych pinezek. Fotel prezentuje się bardzo dobrze.
Pewnie zauważyłyście nowy kwietnik z lampionem. Udało mi się kupić po okazyjnej cenie na pchlim targu. Niestety latarenka jest trochę zardzewiała, ale nikomu to nie przeszkadza:) I obowiązkowo suszone kwiaty. Nawet w moim bukiecie ślubnym znalazły się moje ulubione hortensje:)
Obok fotela niciownik przerobiony przeze mnie. W ubiegłym roku zrobiłam kilka podobnych, biały z lekką przecierką i decoupage lawendowy. Serduszka także mojej roboty są ozdobą w każdym pokoju:)
Przy okazji zaprezentuję kolekcję mojej Mamy. Są to domki holenderskie i nie tylko.
A na koniec wspomnienia z podróży. Urzekająca architektura i klimat miasteczka:)
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie! Dziękuję za odwiedziny i każde miłe słowo:) Ala
piątek, 25 października 2013
czwartek, 19 września 2013
Co nowego u mnie
Cześć wszystkim!
Tydzień bez odwiedzenia targu staroci jest tygodniem straconym:) A do tego przyjazd bez jakiegoś zakupu to już w ogóle katastrofa. Niestety ostatnio nie miałam szczęścia do zakupów. Wracałam z pustymi rękami. Niczego nie mogłam dostrzec a może dni robią się zimniejsze i coraz mniej wystawców przyjeżdża na targ. Chyba miesiąc temu miałam dobry dzień i w 10 minut jakie mam przed pracą (wtedy jadę na targ i szybko maszeruję po placu) upolowałam zegar. Nie byle jaki:) Zegary z ogromnymi tarczami i wskazówkami podziwiałam u niejednej z Was już od dawna, ale ceny....pozostawiają wiele do życzenia. Okazuje się jednak, że i ja doczekałam się swojego ogromnego zegara za przystępną cenę.
Aranżacja jak na razie nadal u rodziców w domu.
Doniczka w róże to wspólny zakup mój i mojej Mamy. Podobną widziałam na stronie Belldeco.
Nie mogło zabraknąć latarenek i mojego serduszka. Produkcja serduszek idzie pełną parą. Nie nadążam wykonywać zamówień:) Woreczki mojej roboty też są dekoracją na komódce.
A teraz trochę tematów krawieckich. Udało mi się w dość krótkim czasie zrealizować zamówienie na literki z imieniem Wiktoria. Oczywiście w kolorze różowym. Tym razem spróbowałam literki uszyć naprzemiennie jasny różowy z ciemnym różowym. Obszyte różową tasiemką bawełnianą i dodane guziczki z różnymi motywami.
A literki prezentuję w znowu odmienionej kuchni rodziców. Dołączyła do kuchni narożna witrynka. Mamie spodobała się moja biała witrynka i kupiła sobie podobną. Została pomalowana na kolor kremowy tak jak kredens. Trochę jakość zdjęć jest średnia, ponieważ robiłam po zmroku, dlatego kolor witrynki wyszedł dziwnie.
Pochwalę się Wam jeszcze jednym zakupem. Moja Mama wyszukała dla mnie deskę ceramiczną. Marzyłam o takiej od dawna. Na razie jest ozdobą u mojej Mamy:)
A na koniec pokaże co wymyśliłam, żeby koronki nie plątały mi się w niciowniku. Kupiłam części od karniszy i ponawijałam wszystkie koronki. Pracuje mi się teraz o wiele lepiej, jest wygodnie znaleźć to czego szukam i nic nie jest splątane:) Wszystko umieściłam w koszyczku drucianym.
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam:) Dziękuję za odwiedziny!!!! Życzę udanego weekendu! Pozdrawiam Ala
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)
























